2019-08-28
Damian Wnukowski

Szczyt G7 we Francji - akceptacja rozbieżności

Szczyt G7 we francuskim Biarritz (24–26 sierpnia) zakończył się wydaniem krótkiej i ogólnej deklaracji wskazującej jedynie na kilka kwestii, w których członkowie grupy są zgodni. Świadczy to o akceptacji znaczących wzajemnych rozbieżności, np. co do handlu międzynarodowego czy polityki klimatycznej. Oznacza też, że możliwości oddziaływania G7 na sprawy globalne są coraz bardziej ograniczone.

W jakich okolicznościach odbył się szczyt?

Dzień przed przylotem Donalda Trumpa do Francji jego administracja ogłosiła podwyższenie ceł na import do USA chińskich towarów wartych 550 mld dol., eskalując spór handlowy zagrażający światowemu wzrostowi gospodarczemu. USA zagroziły też, że nałożą cła na francuskie wina w przypadku utrzymania przez Francję podatku cyfrowego, który dotyka m.in. amerykańskie firmy technologiczne. Trump poparł także powrót do grupy Rosji, usuniętej po aneksji Krymu w 2014 r., czemu sprzeciwiają się pozostali członkowie. Ponadto wybuch pożarów w lasach Amazonii skłonił prezydenta Francji Emmanuela Macrona, gospodarza spotkania i orędownika porozumienia klimatycznego z Paryża, do uznania tej kwestii za jeden z kluczowych tematów szczytu.

Jakie ustalenia zapadły na spotkaniu?

Ustalenia szczytu są bardzo ogólne, co potwierdza duże rozbieżności w grupie. W lakonicznej deklaracji końcowej przywódcy wyrazili przywiązanie do otwartego i sprawiedliwego systemu handlu oraz reformy WTO, jednak nie wspomnieli o zwalczaniu protekcjonizmu. Zapowiedzieli zwołanie spotkania formatu normandzkiego w sprawie Ukrainy i wezwali do uspokojenia sytuacji w Libii i Hongkongu. Wskazali na ogólne cele dotyczące Iranu, w tym niedopuszczenie do uzyskania przez niego broni atomowej. Podjęli ponadto decyzję o wsparciu finansowym (tylko 20 mln dol.) państw dotkniętych pożarami lasów w Amazonii. W „Planie działań dla regionu Sahelu” i „Deklaracji z Biarritz o partnerstwie G7 i Afryki” zapowiedzieli też zaangażowanie grupy na rzecz rozwoju społeczno-gospodarczego i bezpieczeństwa w Afryce.

Co zdarzyło się na marginesie szczytu?

Wobec skromnych wyników szczytu większe znaczenie miały kuluarowe spotkania bilateralne. USA i Japonia zapowiedziały podpisanie w najbliższym czasie umowy handlowej. Odbyło się pierwsze spotkanie prezydenta Trumpa z nowym premierem Wielkiej Brytanii, Borisem Johnsonem, w trakcie którego omówiono m.in. relacje handlowe po brexicie. Trump i Macron uzgodnili z kolei wspólne działania w sprawie podatku cyfrowego, który Francja ma znieść, jeśli zostaną uzgodnione reguły międzynarodowe w tej kwestii. Największym echem odbiła się niezapowiedziana wizyta ministra spraw zagranicznych Iranu, który odbył m.in. spotkanie z Macronem (nie spotkał się jednak z Trumpem). Wizyta ta miała służyć podkreśleniu roli organizującej szczyt Francji, zdeterminowanej, by łagodzić napięcia na Bliskim Wschodzie.

Jaka może być przyszłość G7?

Rozbieżności wewnątrz grupy sprawiają, że jej zdolność do rozwiązywania problemów globalnych maleje. W wyniku zmian w światowej gospodarce i wzrostu znaczenia rynków wschodzących jej rolę przejmuje G20. O docenieniu pozycji nowych potęg może świadczyć zaproszenie na tegoroczny szczyt G7 m.in. premiera Indii.

W przyszłym roku przewodnictwo w grupie obejmą USA. Wobec niechęci administracji Trumpa do formatów wielostronnych może to oznaczać dalsze zmniejszenie zakresu oddziaływania G7, w tym ograniczenie tematyki rozmów. Nie można też wykluczyć zaproszenia do udziału w szczycie w USA przywódcy Rosji (nawet bez reaktywacji formatu G8). Taki gest spotkałby się jednak prawdopodobnie ze sprzeciwem innych członków grupy, przyczyniając się do dalszego osłabienia jej spójności i efektywności.